yossarian Opublikowano 7 Listopada 2025 Opublikowano 7 Listopada 2025 Daj za niego max. pensję minimalną netto.
Użytkownicy Nazir Opublikowano 8 Listopada 2025 Użytkownicy Opublikowano 8 Listopada 2025 13 godzin temu, Atomek napisał(a): Holender 1999 r. z deklarowanym przebiegiem 34tkm Jak widać - na szczęście☝️- ktoś był zbyt pijany żeby jeździć🤭
Administrator MariuszBurgi Opublikowano 25 Czerwca Administrator Opublikowano 25 Czerwca Żeby kupić dobrze używany maxi skuter, to już wiemy, że bywa czasem niełatwo, ale będąc dziś z "drugiej strony" może być dużo ciekawiej. Rynek i potencjalni klienci bywają dziś nieobliczalni. Właśnie dlatego wrzucę wam opis zaczerpnięty z grupy na której dziewczyna opisała swoje odczucia "sprzedawcy" motocykla klasy 125.... Kto nie sprzedawał motocykla, ten w cyrku się nie śmieje. 🏍️🤔 Honda Shadow 125. Sprzedaż motocykla to ciekawe doświadczenie. Niby wystawiasz maszynę. A w praktyce testujesz własny układ nerwowy. W Polsce każdy zna się na trzech rzeczach. Piłce nożnej. Polityce. I cudzym motocyklu. Zwłaszcza cudzym. Shadow stała w garażu. Czyściutka. Zadbana. Odpalasz i chodzi jak zegarek. Myślę sobie, pójdzie szybko. 125. Idealna na początek. Honda. Czego chcieć więcej? Wystawiasz motocykl. Ładny. Zadbany. Opis uczciwy. I nagle zaczynają dzwonić ludzie. I ja nie wiem, skąd oni się biorą. Naprawdę. Niektórzy kupują motocykl. A niektórzy przyjeżdżają, jakby prowadzili audyt z ramienia ONZ. No i zadzwonił taki kandydat. Już po pierwszych 30 sekundach wiedziałam, że to nie będzie klient. To będzie przeżycie. Pan oznajmił, że chce zacząć przygodę z motocyklami. Pięknie. Ale ton miał taki, jakby przez ostatnie 20 lat testował motocykle w MotoGP. Pytania leciały jedno za drugim. Czy bezwypadkowy. Czy lakier oryginał. Czy silnik nie grzebany. Czy nie bierze oleju. Czy łańcuch był robiony. Czy zawory ustawiane. Jeszcze chwila i zapytałby o grupę krwi pierwszego właściciela. Pan przyjechał. Wysiadł z auta i już widziałam, że będzie ciężko. Znacie ten typ faceta? Twarz, jakby całe życie walczył z reklamacjami w Media Expert. Zero emocji. Twarz człowieka, którego w życiu mało co ucieszyło. Podchodzi. Patrzy. Milczy. Obszedł motocykl dookoła. Raz. Dwa. Trzy. Przysięgam, sępy krócej analizują padlinę. Czułam się jak na pogrzebie. Tylko wszyscy żywi. W końcu przykuca przy kole. Puka w oponę. Patrzy na mnie. Na oponę. Na mnie. Na oponę. Jakbyśmy właśnie oboje uczestniczyli w jakimś bardzo poważnym rytuale. Mówi: No… bieżnik już nie nowy. Nie. Bo to motocykl używany. Nowe to są dzieci i problemy. Potem odpaliłam. Shadow mruczy pięknie. Równo. Spokojnie. Pan przekrzywia głowę. Marszczy czoło. I pada klasyk. Coś cyka. Tylko przy sprzedaży motocykla nagle wszyscy dostają słuch absolutny. Mnie też już oko cyka. Ja już w środku martwa. Pytam: Co cyka? On: No coś. Fantastycznie. Diagnoza jak z medycyny ludowej. Boli? Boli. No to coś jest. Konkret. Precyzja. Profesjonalizm. Pan zagląda wszędzie. Pod siedzenie. Pod lampę. Pod silnik. Jeszcze chwila i zajrzy do schowka na moje traumy. Za chwilę powie, że silnik ma aurę. W końcu siada. Nogi ledwo sięgają. Ale ambicja wysoko. Pyta: A ile to pojedzie? Mówię: Shadow 125 nie służy do bicia rekordów prędkości. Ona ma dawać frajdę. Pan kiwa głową. Ale widzę, że w duszy liczył minimum na teleportację. No i przechodzimy do sedna. Cena. Tu zaczyna się polski sport narodowy. Negocjacje. Pan wzdycha. Kręci głową. Patrzy na motocykl jak księgowy na źle rozliczony VAT. No wie pani… Rocznik swoje. Opony swoje. Tu ryska. Tam ślad. Słucham. No i trzeba będzie coś włożyć. Uwielbiam to. To legendarne: „trzeba będzie coś włożyć”. Nie wiadomo co. Nie wiadomo ile. Ale brzmi groźnie. Ja już mentalnie leżę na podłodze. Po 40 minutach oglądania Hondy 125 miałam wrażenie, że sprzedaję prom kosmiczny. Brakowało tylko pytań o spalanie przy wejściu w atmosferę. I potem pada cena. Oferta. Tak bezczelna, że aż piękna. Tak niska, że przez chwilę miałam szacunek. Bo trzeba mieć odwagę. Spojrzałam na niego. I mówię: Za tyle to mogę panu sprzedać… emocje po tej rozmowie. Cisza. Pan się nie śmieje. Ja trochę też już nie. Po chwili mówi: Muszę się zastanowić. Oczywiście. Bo po godzinie szukania wad, których nie ma, trzeba wrócić do domu. Omówić z żoną. Szwagrem. Mechanikiem. Kuzynem, który raz siedział na skuterze w Grecji. I trzema ekspertami z Facebooka. W Polsce mamy 38 milionów ludzi. I 76 milionów mechaników. Odjechał. Nie kupił. Ale zostawił po sobie ważną lekcję. Niektórzy nie jadą oglądać motocykla po to, żeby go kupić. Nie. Niektórzy jadą tylko po to, żeby ponarzekać. Pokręcić nosem. Zmęczyć sprzedającego. A na końcu rzucić cenę, za którą ledwo kupisz dziś porządny rower. I wtedy człowiek rozumie, że sprzedaż motocykla to nie handel. To sport walki. To bardzo intymne spotkanie z ludzką naturą. W ciągu godziny poznajesz więcej absurdów niż przez miesiąc oglądania wiadomości. 2
Klubowicze arturo-bb Opublikowano 25 Czerwca Klubowicze Opublikowano 25 Czerwca Żyćko jak mawiał pewien bohater filmu 🤣
Użytkownicy ComoDo Opublikowano 25 Czerwca Użytkownicy Opublikowano 25 Czerwca Ja miałem klienta na Forzę który zażyczył sobie demontażu owiewek bo chciał sprawdzać czy są rocznikowo te same co skuter . Podziękowałem mu za zainteresowanie i odesłałem go do salonu . Wiadomo że każdy chciałby kupić w miarę pewny i sprawny sprzęt ale co niektórym troszkę się w głowie miesza . Najgorzej jak ktoś pojęcia nie ma o mechanice i będzie udowadniał że w sprzęcie który jest jeszcze na gwarancji od nowości stukają zawory itp .
Klubowicze nietoperz Opublikowano 25 Czerwca Klubowicze Opublikowano 25 Czerwca Sprzedawałem mojego Burgmana 400 k3. Przez pierwsze trzy miesiące pisali tylko zamieniacze na stare auta i inne graty! Dałem sobie spokój ze sprzedażą. W następnym sezonie został wystawiony i w zasadzie zaraz sprzedany. Kupujący starszy pan przez godzinę oglądał i zaglądał i gadał. Po godzinie moje zniecierpliwienie sięgnęło zenitu i wreszcie pan oglądający zdecydował się kupić!
stefanekmac Opublikowano 25 Czerwca Opublikowano 25 Czerwca Moja yamaha 250. Przybył pan z kolegą. Pan młody chłopak. Kolega po 40. Kolega wyjeździł przez 2 godz prawie cały bak. Poczym stwierdził-shimmy. A ja ze szyba wielka i wieje akurat. Maj. Zrobil sie wieczór i chłodek. To jeszcze długo szukali tabliczki z vin. Nie pomogłem. Nagle kupujący wyjął kasę i bez targowania zaplacil. Kolega do auta, on na siodelko i papa. Poszedł do stolicy. Ja kupiłem w stolicy.
Sympatycy krys70 Opublikowano 25 Czerwca Sympatycy Opublikowano 25 Czerwca W kontrze do pani wystawiającej skuter ja miałem klienta na burgmana zupełnie innej bajki Pan przyjechał Burek stał na centralce obszedł go 3 razy dookoła poprosił o odpalenie przegazował dwa razy skomentował że jest fajny i go bierze Cała akcja trwała nie dłużej niż 5 minut Mało tego zostawił pieniądze za skuter kazał zrobić zdjęcie swojego dowodu osobistego i przygotować umowę bo teraz nie ma czasu. Po południu zadzwonił czy mogę podjechać skuterem do garażu, a on mnie odwiezie.... Dodam że zapłacił za wszystkie dodatkowe akcesoria: sakwy torbę na przekrok. Przyznam że jak długo żyje to tylko raz miałem do czynienia z takim klientem
snajper-psg1 Opublikowano 25 Czerwca Opublikowano 25 Czerwca Bo to był człowiek który chciał kupić skuter. A nie "ponarzekać, pokręcić nosem, zmęczyć sprzedającego". Ja takich historii mógłbym pewnie kilka opisać kiedyś, ale pamiętam jak sprzedawałem skuter z niskim przebiegiem, po prostu, nie siadł mi to wystawiłem. I nie zapomnę jak na grupie tego modelu na Facebooku czytałem wyssane z palca historie nakręcającym się kolejnych komentujących, którzy dobrze wiedzieli że "NA PEWNO COŚ Z NIM JEST NIE HALO". Po czym przyjechał ktoś taki jak ten wyżej "o, prawie nowy skuter, i taniej, biorę". Niemniej - jak ostatnio sprzedałem jakiś sprzęt sportowy, w cenie w której wystawiłem go na OLX, to do dziś jestem w szoku że ktoś przyjechał, obejrzał, dał wyliczoną kwotę z ogłoszenia i odjechał. Bez jakiegokolwiek pytanie, bez mityczne oliksowego JAKA CENA OSTATECZNA :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się