Skocz do zawartości
Forum Burgmania

Jak sprzedawałem maxi skuter - historie i doświadczenia


𝕄𝕒𝕣𝕚𝕦𝕤𝕫𝔹𝕦𝕣𝕘𝕚

Jak sprzedawałem maxi skuter  

41 użytkowników zagłosowało

Nie masz uprawnień do głosowania w tej ankiecie lub wyświetlania jej wyników. Aby zagłosować w tej ankiecie, prosimy się zalogować lub zarejestrować.

Rekomendowane odpowiedzi

  • Administrator

Bardzo często na forum padają sugestie jacy to handlarze są źli a prywatni sprzedający nieetyczni. Obawy o zły stan skuterów, podrabiane książki serwisowe, cofane liczniki itp. przeważają w tematach. Zasadnym jest pytanie czy faktycznie jest aż tak źle czy to tylko nieuzasadniona fobia szukających skuterów czy może są inne powody?

Panuje także słuszny pogląd, że kupić dobry maxi skuter jest bardzo ciężko (co akurat jest prawdą) ale mało kto opisuje później jak wyglądały jego doświadczenia kiedy stanął po drugiej strony "barykady" sprzedając dobry, sprawdzony i doinwestowany sprzęt.

Gdzieś na forum można znaleźć m.in takie wybrane komentarze...

Cytuj

czy jak ktos z Was sprzedawal moto to mial problem z tym ze kupujacy oferowali jakies smieszne kwoty?

ja swojego mam za 13.900 a jakies ku.. dzwonia ze za 12tys biora go od razu.  Najlepiej by bylo zeby za darmo i jeszcze ja doplacilem

 

Cytuj

Jestem na etapie sprzedaży i miałem podobne sytuacje, no cóż każdy orze jak może.

 

Cytuj

Nic nowego. Dodam jeszcze, że dostawałem super okazyjne oferty w środku nocy smsem.

 

Cytuj

30 minut po wystawieniu ogłoszenia sms-es z pytaniem o cenę ostateczną, oddzwoniłem to kupujący chce znać tylko cenę, nie jest zainteresowany zakupem...

 

Cytuj

Jedno jest pewne, za rok napewno przekręcę  licznik bo nikt nie kupi 125cc z przebiegiem 30 tys, zostawię tak jak jest teraz 15tys.

Chcą niski przebieg to będą mieć

Natchnieniem do założenia tego tematu są także rozmowy z wieloma kolegami z forum, którzy próbują/ próbowali sprzedać skutery wyjątkowo zadbane, w należytym stanie ale ich ceny, co zrozumiałe, były wyższe niż średnia tego, co oferuje nasz dość "specyficzny" rynek pojazdów używanych. Opowieści o tym na jakich "kupujących" trafiali są czasem trudne do uwierzenia. Z drugiej strony z pewnością jest wśród nas grupa, która ma pozytywne doświadczenia po transakcjach sprzedaży.

Na forum mamy już tematy powiązane, np -> Jak kupić dobry maxi skuter lub Jazda próbna potencjalnego kupującego .... więc ten będzie dobrym uzupełnieniem tematyki.

Dodatkowo załączam anonimową sondę... i zapraszam do dyskusji.

Odnośnik do komentarza

Do mnie niedawno przyjechał zainteresowany Gilerką i już przez telefon pytał się negocjacje ceny. Odpowiedziałem że jest możliwa ale tylko po obejrzeniu skutera dodatkowo odpowiednio musi poprzeć swój wniosek argumentami. (kupujący był powiadomiony że skuter miał dzwona i nie wszystkie plastiki wymieniałem gdyż nie były aż tak zmasakrowane, mimo wszystko miałem komplet nowych na wymiane)

Przyjechał pooglądał i przyczepił się właśnie tylko i wyłącznie do tych plastików o których został powiadomiony. Zaproponował cenę 2 tyś zł niższą niż była w ogłoszeniu czyli 1/3 miałem mu obniżyć cenę. Argumentował to tym że nie chciał na skuter wydawać więcej...

To dlaczego zdecydował się przyjechać skoro wiedział jaka jest cena w ogłoszeniu? Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie obniży ceny o 1/3!?

Na odchodne stwierdził że będzie jeździł po całym kraju i kupi skuter z tego rocznika w tak niskiej cenie...

Może miałem mu za darmo ten sprzęt oddać? Strasznie mnie zdenerwował bo straciłem bardzo dużo czasu na dojazd do garażu pod Warszawą gdzie stoi skuter.

Odnośnik do komentarza
  • Sympatycy

Ja mam pozytywne doświadczenia zarówno ze sprzedającym jak i kupującym... staram się wypatrzeć dobry i sprawdzony sprzęt, często za większe pieniądze niż średnia rynkowa.  Daje mi to gwarancję bezproblemowej sprzedaży po latach. 

Myślę,  że taka grupa podzielajaca moje zdanie jest spora. 

Odnośnik do komentarza

Jak sprzedawałem swojego X-maxa miałem mnóstwo propozycji kupna ale za niewiele ponad połowę mojej ceny wyjściowej. Wiedziałem od początku, że tak może być ponieważ skuter sprowadziłem ze Szwajcarii z kompletem kluczyków ale za to bez książki serwisowej i z niewiadomą historią. Na szczęście nie miałem ciśnienia na szybką sprzedaż. Po miesiącu miałem dwie bardzo poważne oferty od ludzi, którzy mieli pojęcie o dwóch kółkach i co ważniejsze wiedzieli konkretnie  co chcą kupić i czego oczekują. Skuter sprzedałem w dobrej cenie po przeprowadzonym na mój koszt przeglądzie serwisowym z wymianą oleju. Nowy właściciel wie gdzie mieszkam i ma do mnie kontakt. Minęło ponad pół roku i jak do tej pory nie miałem reklamacji.

Podobnie miałem z 4oo. Uczestniczyłem i nadal uczestniczę w kilku forach samochodowych. Sprzedaję dłużej ale za rozsądne pieniądze. Handlarz nigdy nie doceni zadbanego sprzętu. Natomiast kupiec, który potrafi dostrzec wkład pracy w sprzęt dotychczasowego właściciela a zwłaszcza pasjonata, zapłaci odpowiednio większe pieniądze. Tak ja to widzę.

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Może trochę mało jest w ankiecie odpowiedzi precyzujących stan sprzedaży (dokładnie ceny), bo niby uzyskałem cenę z ogłoszenia, jednak przez długi czas wystawiania skutera, trochę musiałem "zjechać" z pierwotnej wartości... Niemniej kupujący okazał się człowiekiem sympatycznym i niezwykle doceniał fakt, że wszystko co telefonicznie na temat stanu Burka mu opowiadałem, sprawdziło się co do joty... Doszło do tego, że musiałem go wręcz namawiać do jady próbnej :D bo namolnie chciał ładować skuter na przyczepkę, jakby się bał, że się rozmyślę... Z świątecznych życzeń wysłanych SMSem wiem, że motor do końca sezonu miał się dobrze i klient też był zadowolony...

 

 

03000448.jpg

WP_20160717_11_27_43_Pro.jpg

Odnośnik do komentarza

Postanowiłem kupić używany skuter, wybór padł na Burka 400. Chciałem kupić egzemplarz przynajmniej z 2010r. Znalazłem w internecie Burka 400 z 2011r i decyzja zapadła. Używany 5 letni skuter za mniej jak 1/3 ceny nowego. Zakup nastąpił od handlarza negatywnie opisywanego tu na forum. Pojechałem 300 km, zobaczyłem, wysłuchałem historii skutera, a właściwie jej brak, bo handlarz ograniczył się do opowiadania o tym, że nie wozi skuterów do naprawy, bo się nie opłaca, a ten jest w dobrym stanie i bez problemu za te pieniądze znajdzie na niego kupca, więc kupiłem ;). Po zakupie oddałem skuter do serwisu na przegląd techniczny i sprawdzenie wszystkiego w mechanice, bo wygląd zewnętrzny nie budzi większych uwag. Okazało się że handlarz nie kłamał, opisany stan skutera okazał się dobry i potwierdził bajanie handlarza, skuter wymagał wymiany elementów eksploatacyjnych i to wszystko co trzeba było zrobić na START. Uważam, że handlarz jak każdy inny coś tam ściemnił, coś ukrył , ale ogólnie nie było źle. Co do ceny skutera, to utargowałem 10% od wystawionej, pokryło to częściowo koszt wymienionych części zaraz po zakupie. Dziś uważam tą transakcje za udaną i nie kosztowała mnie stresu.

Odnośnik do komentarza

Sprzedałem już pięć swoich skuterów, które miałem od nowości.

A, że były w dobrym stanie to kupujący zawsze decydowali się szybko i rzadko były negocjacje o cenę, a jeśli były to symboliczne.

Ostatni mój skuter poszedł (do Warszawy) absolutnie bez żadnej negocjacji za niecałe 12 tys.zł

Ale jeszcze nawet kilka tygodni po sprzedaży Hondy dzwonił ten sam handlarz oferujący ok. 6 do 9 tys. hee... hee.. i za żadne skarby nie chciał mi uwierzyć, ze skuter został sprzedany w trzy dni...

 

DSC00263_800.jpg

Odnośnik do komentarza

 Ja miałem przedziwną sytuację z moim dwu letnim Kymco Agility City 125. Kiedyś wspomniałem koledze(dobremu), że chyba będę sprzedawał skuter za kilka miesięcy. Agility było mocno doinwestowane i po tuningu, ale nie wiejskim, tylko takim naprawdę z głową. Zapytał mnie jaką cenę chcę za skuter i powiedziałem że pewnie koło 4,5 tysiąca(grubo ponad średnią z allegro z tego rocznika - skuter kupiłem nowy za 5990zł), kolega wyraził zainteresowanie, trochę pogadaliśmy o skuterku i rozstaliśmy się. Na następny dzień do mnie dzwoni i pyta, czy sprawdzałem swoje konto, czy kasa doszła.....sprawdziłem i zaksięgowało się 4500zł:) Postawił mnie przed faktem dokonanym, skuter był na firmę, więc wydrukowałem paragon, wystawiłem do tego fakturę i rozstałem się ze skuterem....Na szczęście zbiegło się to z promocją na people gt300 ABS i szybko zamieniłem swój czarny skuter na dużych kołach na nieco większy czarny skuter też na dużych kołach :) Do tej pory kolega serwisuje skuter u mnie i razem jeździmy na różne wypady.

Odnośnik do komentarza
  • Administrator
3 minuty temu, BURISMAN napisał:

Postanowiłem kupić używany skuter

:offtopic:

Tytuł tematu: Jak sprzedawałem maxi skuter.

Odnośnik do komentarza
  • Sympatycy

I mnie zdarzyło się sprzedawać skutery :) Dwa z nich to pierdziawki 50cc, więc się nie liczy i sprzedane w rodzinie więc znów się nie liczy ;) 

Swojego B400 sprzedałem "od ręki" choć było trzech zainteresowanych i żaden z Nich nie "wybrzydzał" , że cena za duża to w ostateczności dwóch zrezygnowało (bo brak abs , bo na razie brak kasy). Oczekuję od ludzi uczciwości ( naiwniak ze mnie? ) i staram się postępować tak jak chciałbym sam być traktowany, więc nie wystawiam sprzętu za zawyżoną kwotę, chcę sprzedać a nie sprzedawać. 

Skuter został w GZ a kupującym był nasz brat burgmaniak :) Nie miałem, problemu gdyż skuter był znany w środowisku GZ 

OT

Niedawno sprzedałem syna Toyotę Avensis z 2005r za 13700PLN - miałem ofertę kupna za 8000PLN - !guns 

a maj 2015.jpg

Odnośnik do komentarza

Ostatnio w 2015 sprzedawałem swojego XCITINGA 500 2005 który był mocno doinwestowany ( faktur za  ponad  3tys.zł nie licząc mojej pracy, jeżdziłem 2 sezony)  i w pełni sprawny . Wystawiony  za 5900 (wcześniej 6900) i na starcie kto proponował poniżej 5 tys. to dziękowałem ( a dawali od 3 tys) . Miałem już drugi  sprzęt i  poczekałem kilka miesięcy . Przyjechał kolega z Bydgoszczy  , docenił stan techniczny i wizualny 10 letniego sprzętu .W ogłoszeniach od handlarzy były sprzęty w cenach 5 tys.zł , ale przygotowanie do jazdy to kupa kasy( opony, napędy,  hamulce, oleje, filtry i inne).  Po zakupie kilka razy rozmawialiśmy i jest ok .   

 

 

Odnośnik do komentarza

Wigilijna opowieść.

Swojego Burgmana AN650 wystawiłem wczesną jesienią 2015 za 14,500zł. Zainteresowanie kupujących małe z uwagi na cenę.Pojawiały się propozycje kupna za 10,000zł bez oględzin jak również za 11,000 bez kufra centralnego i turystycznej szyby.Pomyślałem,że może zaczekam jeszcze rok i może znajdzie się klient.Temat sprzedaż odłożyłem w swojej głowie na wiosnę,ale ogłoszenie nadał było widoczne na OLX z obniżoną ceną na 13,000zł.

24 grudnia rano pojawił się klient:)  Po oględzinach,jeździe próbnej w tem 0 stopni nie było żadnych uwag co do stanu Burgmana. Stojąc w rozkroku między kupującym a duszącymi się karpiami w wiadrze sprzedałem z bólem serca za 12,000zł.:( 

Odżyłem po zakupie wymarzonej ST1300 którą obecnie dosiadam.;)

Odnośnik do komentarza

Sprzedając 2 lata temu Suzuki Epicuro byłem trochę na straconej pozycji jeśli chodzi o warunki negocjacyjne a to z tego powodu, że skuterek był z 2000 roku i miał pojemność 150cc więc potencjalnych klientów wydawało mi się, że nie będzie za dużo. Dodatkowo miałem właśnie świeżo zakupionego używanego w pięknym stanie X-Maxa 250 więc tym bardziej chciałem się pozbyć szybko 150-ki by nie zajmowała miejsca. 
Problem był dla mnie tylko jeden - Suzuki mimo swego wieku było naprawdę w bardzo dobrym stanie technicznym, z niskim przebiegiem i aż żal było dawać to komuś obcemu i to prawie za darmo. Ale cóż zrobić - wśród znajomych z prawem jazdy kat. 'A' nie było chętnych więc pozostało Alegro i czekanie na klienta...
Pojawiło się bardzo szybko 3 osoby, z których praktycznie pierwsza bez większego targowania (bo i nie było o co się targować przy 2 tys. zł.) odjechała zapewne bardzo zadowolona. Gdybym nie miał X-Maxa pewno tak łatwo i tanio bym nie sprzedawał więc i potencjalni kupcy pewno więcej by marudzili - wniosek na przyszłość: najpierw sprzedać stare moto później kupić nowe... Łatwo powiedzieć ale co robić pomiędzy sprzedaniem a kupieniem?  ;-) 

Odnośnik do komentarza

Ciekawy wątek. Nie mam doświadczenia ze sprzedażą 2oo, ale samochodów trochę sprzedałem. 

Spotkałem się z różnymi propozycjami, ale nigdy bym nie napisał, że oferta zakupu jest "śmieszna". Musimy się godzić z faktem, że o cenie decyduje nabywca, a nie sprzedawca. Spotkałem się wręcz z sytuacjami, w których sprzedawca uznałby rzeczywistość za "śmieszną". Przykład: na jesieni rozważałem zakup motocykla (honda NC), było sporo ofert. Sprzedawcy sami zgłaszali się do mnie ze swoimi ofertami, oferując motocykle z 2014 roku za 20500 zł. Ja im tłumaczę, że to nonsens, gdyż w promocji w salonie ten motocykl teraz kosztuje 22300, więc tylko 10% więcej, za to miałbym fakturę vat (a więc możliwość odliczeń). Tłumaczę im, że nie złożę nawet propozycji cenowej, bo w takiej sytuacji po wymianie płynów i opon ich motocykl będzie droższy niż nówka z salonu, a oni powtarzają jak mantrę "sprzęt jest zadbany, daj jakąś ofertę". No to daję ofertę logiczną i akceptowalną dla mnie: cena nówki minus 30% (przypomnę - 3 letni motocykl, bez faktury, pcc i takie tam) - a  oni pewnie traktują mnie jak wariata i ofertę jako "śmieszną". Te motocykle nadal są na sprzedaż, a sprzedający pewnie wypisują posty o tym, że dostają śmieszne oferty za zadbany sprzęt. 

 

Prawa rynku są jednoznaczne: to popyt decyduje o cenie. Dobry stan - to doskonały atut w przypadku porównywalnych ofert. Rozsądny nabywca nawet trochę za to dopłaci, ale nadal w ramach rynku. Oferty od handlarzy czy oferty szybkiego nabycia nie są śmieszne - są to oferty uwzględniające bezproblemowość sprzedaży, oszczędność czasu i td. Nie ma obowiązku korzystania z takich ofert.

Odnośnik do komentarza

Trzeba zacząć od tego że z "bezczelnymi ofertami" (typu sprzęt jest za 12 tyś wystawiony, stan super a dzwoni gość i za 6 bierze od ręki..itd) dzwonią handlarze. Ma 4000 minut w abonamencie i szuka okazji. Czasem znajduje i to ich utrwala w przekonaniu że warto. Taka ich robota.

To handlarz ma czas kupić i poczekać na nowego klienta za "godziwą" cenę. Sprzedający często chce zbyć żeby kupić nowy, żeby mu żona nie ciosała kołków że ma dwa, nie ma gdzie trzymać dwu, wyjeżdża...itd nie dla każdego też kwota "godna" jaką można za taki sprzęt wziąć jest warta bujania się ze sprzedażą - pozbyć się i tyle.. aby na lody zostało.

A handlarz widzi to tak że trzeba okazje złapać i okazji szukać. Sprzedający się bulwersują - ale co go to obchodzi?

 

Odnośnik do komentarza

Hmm moja jak się dowiedziała że chcę sprzedać starszy za mała kasę to zachęciła żeby zostawić.Czyli mam 2 szt. 400 i 250 cm.W latach 80 sprzedawałem WSK  Kobuz 175 zimą.Akurat dostałem info że samochód do odbioru.A wtedy latami się czekało na odbiór.Pierwszy z ogłoszenia zabrał motor a następny dawał więcej tyle że było już po  sprawie.Zimą w Motozbycie też motory były tysiąc zł tańsze.

Odnośnik do komentarza

Jak sprzedaję na końcu opisu zamieszczam sformułowanie "kontakt wyłącznie telefoniczny,nie prowadzę negocjacji przez telefon" by właśnie ograniczyć choć trochę oferty m.in.handlaży,co pomogło sprzedać majesty 250.

Odnośnik do komentarza
Dnia 26.03.2017 o 09:48, plitkin napisał:

Ciekawy wątek. Nie mam doświadczenia ze sprzedażą 2oo, ale samochodów trochę sprzedałem. 

Spotkałem się z różnymi propozycjami, ale nigdy bym nie napisał, że oferta zakupu jest "śmieszna". Musimy się godzić z faktem, że o cenie decyduje nabywca, a nie sprzedawca. Spotkałem się wręcz z sytuacjami, w których sprzedawca uznałby rzeczywistość za "śmieszną". Przykład: na jesieni rozważałem zakup motocykla (honda NC), było sporo ofert. Sprzedawcy sami zgłaszali się do mnie ze swoimi ofertami, oferując motocykle z 2014 roku za 20500 zł. Ja im tłumaczę, że to nonsens, gdyż w promocji w salonie ten motocykl teraz kosztuje 22300, więc tylko 10% więcej, za to miałbym fakturę vat (a więc możliwość odliczeń). Tłumaczę im, że nie złożę nawet propozycji cenowej, bo w takiej sytuacji po wymianie płynów i opon ich motocykl będzie droższy niż nówka z salonu, a oni powtarzają jak mantrę "sprzęt jest zadbany, daj jakąś ofertę". No to daję ofertę logiczną i akceptowalną dla mnie: cena nówki minus 30% (przypomnę - 3 letni motocykl, bez faktury, pcc i takie tam) - a  oni pewnie traktują mnie jak wariata i ofertę jako "śmieszną". Te motocykle nadal są na sprzedaż, a sprzedający pewnie wypisują posty o tym, że dostają śmieszne oferty za zadbany sprzęt. 

 

Prawa rynku są jednoznaczne: to popyt decyduje o cenie. Dobry stan - to doskonały atut w przypadku porównywalnych ofert. Rozsądny nabywca nawet trochę za to dopłaci, ale nadal w ramach rynku. Oferty od handlarzy czy oferty szybkiego nabycia nie są śmieszne - są to oferty uwzględniające bezproblemowość sprzedaży, oszczędność czasu i td. Nie ma obowiązku korzystania z takich ofert.

Kolego mówisz chyba o modelu S lub X, prawda? D w tych pieniądzach z salonu nie kupisz. Ja swojej 2012 bym za tyle nie sprzedał z wiadomych powodów....

No chyba, że jeszcze mówimy o "D" sprowadzonych szrotach bez historii.

Wracając do tematu:

Pierwszy skuter AN400 sprzedałem w tydzień czasu, stoi ode mnie 6 km u kolegi z pracy....

2014-09-27-1209_zps872fd295.jpg

Kupujący AN400 K1 nie ma prawka i na w 2 lata zrobił 500km, przy czym zaczął budowę domu i brakło kasy, więc skuter jest na sprzedaż.

AN650 w Łodzi u chłopaka 202cm wzrostu, przy stawianiu "króla" na stopki strzeliło mu coś w kręgosłupie i... skuter idzie w odstawkę. 3000km od remontu skrzyni w Hajnówce :)

20160611_101946_zpsk9mp0zsq.jpg

Z jednej strony chyba moje moto były pechowe ale z drugiej na dzień dzisiejszy ich stan jest bardzo dobry i nie powstydził bym się ich sprzedać ponownie :)

 

Ceny.... Zawsze coś opuściłem.

Odnośnik do komentarza
10 godzin temu, niko02 napisał:

Kolego mówisz chyba o modelu S lub X, prawda? D w tych pieniądzach z salonu nie kupisz. Ja swojej 2012 bym za tyle nie sprzedał z wiadomych powodów....

Mowię o 750S.

Odnośnik do komentarza

Mój  poprzedni Piaggio X-9 500 poszedł na zamianę (nieważne na jakie moto )szczegóły finansowe były dogadane telefonicznie ,spotkanie w połowie drogi ok. 150 w jedną stronę i z zamieniającym po oględzinach zewnętrznych uznaliśmy że skoro motocykle dojechały to jazda próbna jest niepotrzebna po formalnościach rozjechaliśmy się zadowoleni 

Odnośnik do komentarza
Gość Robert JAPAN

No i praktycznie sprzedany x-max(formalności zostały- musi się wrócić po kask- LOL). Chętnych było wielu, ale pierwszeństwo miał pierwszy kupujący. Stan skutera sprawdził szczegółowo- na tyle ile pozwalały warunki. minimalna negocjacja ceny - bo klocki się kończą. Ogólnie bez wymyślania.

Nie ukrywam będę tęsknił za swoją Yamaszką

A Niedziela ma być taka ładna, jakieś ognisko ma być  i co tu począć 

Odnośnik do komentarza

Witam

Po 7 latach wystawiłem moją Hondę Foresight na sprzedaż. Ogłoszenie "puściłem" 2x i w drugiej sesji pojawił się kupiec. bardzo sympatyczny i bardzo konkretny. Wie że cena jest nieco wyższa niż rynkowo ale też maszyna jest zadbana. Powiedziałem wszystko przez telefon , wady ,zalety bez żadnej ściemy. Przyjechał obejrzał , zrobił dwa kółka po placu i powiedział że sprzęt bardzo mu sie podoba. W niedzielę umówiliśmy się na odbiór. To jeszcze nie sprzedaż ale znając ten typ rozmowy i człowieka zakładam że przyjedzie po skuter.

Tylko ja teraz mam dylemat ...7 lat to sporo czasu .Przyzwyczaiłem sie do sprzętu i troche mi go żal sprzedawać. Takie "chciałbym ale się boję"  ;) . Ciągnie mnie strasznie w stronę SWT-400/600 ale ze względu na brak sensownych egzemplarzy (były 2 szt na aukcjach ale poza moim budżetem - krajowe 1szy wł - sprzedane po 2-3 dniach od wystawienia) zerkam też na T-max`a 500.

Nie wiem co wybrać (po ew sprzedaży) . Do Foresighta wkładałem kask XL pod kanapę lub spory plecak i troche gratów. Osłona przed wiatrem/deszczem/sniegiem też była ok.Ale to już na inny temat. Generalnie ponad 1000 wyświetleń ogłoszenia , kilkadziesiąt pobrań numeru tel i dwa telefony . Drugi bez dzień dobry ja w sprawie tylko :

- Halo . Co to jest to takie czarne przy kierownicy ?

- Lampy lub osłony na ręce

- ale takie małe kwadratowe

- to dodatkowe lampy led

- aha. to ja zadzwonie pod koniec miesiąca.

- ok

Koniec rozmowy. Chyba po prostu nie widział nigdy lamp Led ....ehhhhh Dzień dobry , do widzenia po co. Z drugiej strony szybko i konkretnie dowiedział się czego chciał :)

Często też po wystawieniu ogłoszenia wpadają sms`y z ofertami ubezpieczeń i innych pierdół - to mnie najbardziej wku...... denerwuje.

Odnośnik do komentarza

Witam

Właśnie wczoraj do nabywcy (szczęśliwego ) pojechała moja honda forza 125 rocznik 2015, rejestracja 03.2016, przebieg 7830km. W zasadzie uzyskałem cenę zadowalającą, tym bardziej, że kupujący zrezygnował z kufra. Ale należy wspomnieć, że część telefonów była faktycznie od handlarzy z słabiutką propozycją cenową - no wie pan ta ryska znacząco obniża cene tego skuterka......Kupujący długo obserwował, jak mówił, obejrzał w międzyczasie kilka "perełek" z zachodu i bez większych negocjacji kupił ode mnie.

Kufer sprzedałem oddzielnie za rozsądną cene, poznając jednocześnie ciekawego gościa ze sporą wiedzą o skuterach.

Zycie stwarza ciekawe możliwości........Tak mi się nasunęło

Odnośnik do komentarza
  • Sympatycy

Ciekawy temat :) 

Nie miałem większych problemów ze sprzedażą moich skuterów. Trzy sztuki sprzedałem nie wystawiając ogłoszenia. Wszyscy kupujący rozsądni, bez dziwnych dyskusji transakcje szybko doszły do skutku. Jedynie C1 wisiało jakiś czas na All.... ale w końcu też się sprzedała bez żadnych targów, kupujący Białorusin ;) 

Z ciekawostek, to sprzedaż Tmaxa 2001. Kupiłem w salonie SJ06 a poprzedniego kupił Pan z salonu Yamahy (dla córki), który właśnie sprzedawał mi nowego Tmaxa :) .

Na Vespę też chyba nie będę wystawiał ogłoszenia ;) 

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...