Skocz do zawartości
Forum Burgmania

Korsyka


Rafcio

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie Burgmaniacy!

Chciałem podzielić się z wami relacją z mojej wycieczki na Korsykę, którą odbyłem w czerwcu br. Jest to moja pierwsza

realacja z podróży, dlatego proszę o wyrozumiałość dla popełnionych błędów językowych.

Czas wycieczki: tydzień

Uczestnicy: ja i moja Integra 700

Cel: objechać Korsykę dookoła.

Dzień 1 06.06.2015

Kraków opuszczam ok. godz. 6 rano i udaję się do Cieszyna. Wjeżdżam do Czech i korzystając z autostrad zmierzam do

Mikulowa. Tam przejeżdżam na austriacką stronę. Kierunek Wiedeń. Docieram do Wiednia i okazuje się, że stolica Austrii

remontami stoi. Przejazd przez cały Wiedeń to przeciskanie się w korkach, od wjazdu do wyjazdu z miasta. Mimo, że to była

sobota jechałem przez miasto ponad godzinę. Wyjechałem z Wiednia i jadę w kierunku Włoch. Po kilku godzinach jazdy jestem w

słoneczej Itali. Docieram na kemping w miejscowości Gemona del Friuli położonej u podnóża Alp w okolicach Słowenii.

3568002_DSC02589.JPG

3568003_DSC_0003.JPG

Dzień 2 07.06.2015

Celem na dziś jest dotarcie na zachodnie wybrzeże Włoch do Livorno, gdzie zakupię bilet na prom na 08.06.2015. Pobudka

wcześnie rano i ok. godz. 6 opuszczam kemping. Wpisuję do nawigacji Liv... nawigacja sama podpowiada, akceptuję wybór,trasa

szybka bez autostrad, podgląd trasy: na północ, potem na zachód i na południe. OK! jadę. Automapa wprowadza mnie w Alpy,

robi się coraz bardziej stromo, zakręty jak na Stelvio, dziwne taka droga nad morze :question: Pan Hołowczyc na pewno wie co robi,

ufam mu. Jako, że jest to niedziela, to stacje beznynowe są samoobsługowe. Do automatu wkłada się pieniążek, wybiera

dystrybutor i tankuję. Maszyna nie wydaje reszty. Mam banknot 100 Euro, a paliwa potrzebuję za ok. 17 Euro. Wjeżdżam na

stację, gdzie zatrzymali się niemieccy motocykliści na cruiserach. Niestety, żaden nie ma rozmienić 100E. Jadę dalej. Nagle

bar przy drodze. Wpadam na pomysł, że kupię colę i zapłacę stówą. Tak zrobiłem, jest kasa na paliwko :) Tankuję na

najbliższej stacji i jadę dalej.

3568282_DSC02593.JPG

3568283_DSC02600.JPG

3568285_DSC02597.JPG

3568284_DSC02601.JPG

Nawigacja prowadzi mnie do Bolzano, stamtąd do Merano. Parę kilometrów za Bolzano nawigacja pada. Wszystko się wyłącza

mimo, że była cały czas ładowana, nie daje się reanimować. Staję na poboczu, mapy w rękę i....o #$!wa(czyt. o rety!) jadę w

przeciwną stronę :mad2: , zmiast na południe kraju to zmierzam na północ. Zawracam , no cóż 150km i 3 godz. jazdy poszło... Jadę do

Trento, potem do Verony. W okolicach Trento temperatura wynosi w cieniu 38 st. C i tak się utrzymuje

przez całą drogę. Jestem w Veronie, skąd chcę jechać do Modeny, ale nie ma żadnych drogowskazów. Zaczepiam parę młodych

osób i pytam o drogę :helpsmilie: . Nie są za bardzo zorientowani jak trafić na drogę nr 22 do Modeny, wskazują mi jedynie kierunek w

którym jest Modena. Nic, jadę na azymut. Po przejechaniu kilometra jest drogowskaz "Modena droga 22". Po kolejnych kilku

kilometrach drogowskazy znikają. Wstępuję do mijanej dużej galerii handlowej na posiłek i pytam o wskazówki. Niestety z

marnym rezultatem. Postanawiam wyjechać z miasta i sprawdzić na mapie jak daleko jestem od drogi 22. Okazuje się, że tylko

jakieś 2 km. Docieram do właściwej drogi, potem do Modeny. Stamtąd górską drogą przez Abetone dojeżdżam do Pizy i wreszcie

ok. godz. 21, po 15 godz. jazdy jestem na kempingu w Calambrone obok Livorno :clap: . Idę :sleep1:

c.d.n (jeśli w ogóle kogoś zainteresowałem)

Odnośnik do komentarza
  • Odpowiedzi 55
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Rafcio

    14

  • arturo-bb

    3

  • jot23

    3

  • Ewik

    2

Top użytkownicy w tym temacie

Dziękuję bardzo. Działa! :clapping: Literka "s" przeszkadzała i wyświetlał mi się tylko link na podglądzie posta.

Korsyka c.d.

Dzień 3 08.06.2015

Wstaję ok. godz. 5-tej, szybkie śniadanie, pakowanie i wyruszam do portu w Livorno. W dniu wczorajszym nie byłem po bilet na

prom. Przełożyłem to na dziś przed wypłynięciem promu o godz. 8:00. Po drodze w głowie kołacze się myśl: "Czy uda się kupić

bilet?" Parę minut po 6-tej jestem w porcie. Idę do kasy operatora MOBY i zajmuję 5-te miejsce w kolejce. Kilka minut

czekania i już rozmawiam z panią w okienku. Podaję dow. osobisty, rejestracyjny oraz nr tel. kom.i płacę. Jest... udało się :clap:

mam bilet i to w dobrej cenie na kurs Livorno-Bastia i z powrotem. Trochę się bałem, ale teraz z okladki biletu spoglądają na

mnie uśmiechnięte postacie z kreskówek Worner Bross: królik Bags i kaczor Daffy ( z resztą tacy sami jak na burtach statku).

Wychodzę z budynku, siadam na skuterek i ustawiam się nieśmiało obok kolejki samochodów do zaokrętowania. Marynarz, który

sprawdza bilety zauważa mnie i woła abym podjechał do niego, co czynię. Skanuje kod z biletu i na szybie Hondzi ląduje

naklejka z danymi rejsu. Odjeżdżam i znów nieśmiało staję obok samochodów czekających na wjazd na prom. Nagle słyszę, że ktoś

gwiżdże, obracam się, a to ten sam marynarz pokazuje mi gestami abym jechał dalej do załogi statku. Podjeżdżam do załogantów

wpuszczających samochody na statek, oni natychmiast zatrzymują wjeżdżające auta. Czułem się jak karetka na sygnale

"samochody stop, motocyklista jest uprzywilejowany". Powoli po trapie dostaję się do wnętrza promu jak przez ogromną paszczę

wieloryba. Marynarze każą jechać mi na górny pokład :eek: , który jest jakieś 10 m ponad dolnym . Prowadzi do niego stalowy trap

nachylony pod bardzo stromym kątem. O ranny, jak bym na tym trapie zatrzymał skuter to pewnie zsunąłbym się na dół. Spokojnie

acz pewnie odkręcam manetkę i jestem na górze. Tam inni marynarze wskazują mi abym zajął miejcse przy burcie, przywiązują

Integrę sznurkiem do burty, aby zabezpieczyć ją przed ewentualnym upadkiem w trakcie rejsu.

Skuterek zaokrętowany

3573687_DSC_0005.JPG

i ja też

3573688_DSC02606.JPG

Prom wykonany jest ze satli polakierowanej farbą olejną, co sprawia, że pokłady są bardzo śliskie i znajdują się na nich

takie żółte wypusty jak doniczki, do których cumuje się samochody. O wypadek nietrudno, o czym boleśnie przekaonał się pewien

Niemiec, który podczas manewrów na pokładzie położył się ze swoim BMW K1600. Dwóch marynarzy stawiało motocykl na koła.

3573785_DSC02602.JPG

3573786_DSC02603.JPG

Wchodzę na najwyższy pokład i wydostaję się na zewnątrz. Czekając na odpłynięcie promu robię kilka fotek.

Twierdza w Livorno

3573891_DSC02609.JPG

3573890_DSC02616.JPG

Płyną towary z Chin

3573889_DSC02612.JPG

3573920_DSC_0009.JPG

3573921_DSC_0010.JPG

Wybija godz. 8:00, odpływamy. (przepraszam za jakość filmików, nie posiadam kamerki. Kręciłem starym aparatem)

Rozkładam leżak i zażywam kąpieli słonecznych. Przez najbliższe 4 godz. nie będę jechał, tylko płynął.

Przepływamy obok Elby i Capraii.

Po 4-ech godz. rejsu ukazuje się Korsyka.

3574564_DSC02621.JPG

3574565_DSC02623.JPG

Zmierzamy do portu w głównym mieście handlowym i przemysłowym na Korsyce - Bastii.

3574567_DSC02624.JPG

3574566_DSC02625.JPG

3574568_DSC02626.JPG

3574619_DSC_0020.JPG

Opuszczam prom i port kierując się na zachodnie wybrzeże. Celem jest miasto Calvi. Po wyjeździe z Bastii dorga trochę wije

się, aby potem przejść w szeroką z dużą ilością długich prostych i łagodnych łuków. Nawierzchnia doskonała. Po godzinie jazdy

pokonałem wyspę ze wschodu na zachód i dotarłem do morza. Zaczynają się widoczki :biggrin:

3574658_DSC02627.JPG

3574659_DSC02629.JPG

3574660_DSC02630.JPG

3574661_DSC02628.JPG

Docieram do Calvi. Zatrzymuję się w marinie skąd widać górującą nad zatoką cytadelę z koszarami 2-go Półku

Powietrznodesantowego Legii Cudzoziemskiej.

3574746_DSC_0021.JPG

Zmierzam w kierunku cytadeli wąską drogą pnącą się w górę. Po obu stronach drogi sklepy, kafejki i restauracje, oraz kwitnące

drzewa, z których unosi się przepiękny zapach. Docieram na górę, jednak nie decyduję się na zwiedzanie cytadeli.

Planuję dojechać do zatoki Sagone i tam znaleźć kemping. Odległość do pokonania od Calvi to ok 130km, czyli tak 2,5 godz.

jazdy. Niestety zaraz za miastem nawirzchnia staje się dramatyczna :scared: . Chyba był to asfalt, ale dziura na dziurze setki razy

łatana. Moja prędkość waha się w przedziale 10-15 km/h . Odcinek 30 km pokonuję w 3 godz. :mad2:

Po koszmarnych 30 km znów zaczyna się raj motocyklowy. Droga pełna zakrętów, brak odcinków prostych tylko huśtanie się z

prawej na lewą. Nawierzchnia rewelacyjnie przyczepna. W słonicu mieni się jak papier ścierny, można sobie na dużo pozowlić i

to wszystko udekorowane wspaniałymi widokami.

3574854_DSC02634.JPG

3574858_DSC02635.JPG

3574858_DSC02635.JPG

3574858_DSC02635.JPG

3574853_DSC02641.JPG

Tak docieram do miasta Porto położonego przy kamienistej zatoce, nad którą wznosi się wieża obserwacyjna wybudowana przez

Genueńczyków w XVI wieku. Postanawiam zostać tu na noc.

3574894_DSC02642.JPG

Znajduję kemping w odległosci ok. 200m od kamienistej plaży. Melduję się, rozstawiam namiot, zakładam kapielówki: czas

przywitać się z morzem! Na szerokiej plaży długości przeszło 200m jest tylko garstka osób. Woda jest wspaniała, nie zimna,

lecz przyjemnie chłodząca i bardzo czysta. Odpływam trochę od brzegu. Postnawiam sprawdzić jak jest głęboko . Robię to w taki

sposób: prostuję sie na baczność i pikuję do dna, aby odbić się ku powierzchni. Nie tym razem. Prostuję się i... nic dryfuję

jak wielki spławik, woda sięga mi tuż pod usta, nie opadam na dno. Kilka prób i za każdym razem to samo. Tradycyjnie da się

zanurkować. Myslałem, że jest to kwestia zasolenia, lecz woda wcale nie była bardzo słona( w lipcu byłem z rodzinką w

Chorwacji, gdzie woda była tak słona aż szczypała w oczy i metoda schodzenia do dna działała). Nie wiem o co chodzi. Wracam

na kemping. Kolacyjka i do spania.

c.d.n...

Odnośnik do komentarza

Nie tym razem. Prostuję się i... nic dryfuję

jak wielki spławik, woda sięga mi tuż pod usta, nie opadam na dno. Kilka prób i za każdym razem to samo. Tradycyjnie da się

zanurkować. Myslałem, że jest to kwestia zasolenia, lecz woda wcale nie była bardzo słona( w lipcu byłem z rodzinką w

Chorwacji, gdzie woda była tak słona aż szczypała w oczy i metoda schodzenia do dna działała). Nie wiem o co chodzi.

Od siedzenia tyle godzin na kozie

poprostu zakleszczyl Ci sie "zawor" odpowietrzajacy ;)

Sory musialem :D

Przyjmujac ze zasolenie bylo identyczne

to jedynym wytlumaczeniem jest temperatura wody.

W Chorwacji musiala byc duzo cieplejsza.

Odnośnik do komentarza

c.d.

Dzień 4 09.06.2015

Tradycyjnie wczesna pobudka. Jem śnaidanie. Podchodzi do mnie młoda pani i zadaje pytanie:

- czy bieże pan udział w dzisiejszym etapie rajdu?

- że jak :question: ścigać się na skuterku? :shock:

Pani popatrzyła na mój namiot i zaczęła sie śmiać. Okazało się, że na kempingu stacjonowali rónież zawodnicy kolarskiego rajdu Korsyki. Spali jak ja w namiotach z Decathlon, stąd pomyłka. Przeprosiła za zamieszanie i oddaliła się.

Cel na dziś: przejazd przez miasta Ajaccio i Bonifacio - miasto na klifach.

Korsyka budzi się.

3576717_DSC_0024.JPG

Droga wiedzie wśród skał, zakręty zaciśniają się.

3576749_DSC02644.JPG

W południowo-zachodniej części wyspy droga oddala się od morza. Ok. godz. 9-tej wjeżdżam do Ajaccio. Temperatura w cieniu 33C i oczywiście korki. Mijam port kierując się do centrum.

3576740_DSC02645.JPG

3576752_DSC02651.JPG

3576745_DSC02646.JPG

3576738_DSC02647.JPG

3576741_DSC02648.JPG

3576751_DSC02650.JPG

W Ajaccio urodził się Napoleon Bonaparte, którmu poświęcono pomnik, osadzony na wysokim piramidalnym cokole, skąd spokojnie obserwuje miasto.

3576755_DSC02655.JPG

3576757_DSC02652.JPG

3576756_DSC02658.JPG

Z uwagi na szybko rosnącą temp. nie szukałem domu narodzin Napoleona. Chcialem jak najszybciej opuścić miasto i ochłonąć trochę w trasie. Ajaccio nie jest dużym miastem, ruch uliczny jest gęsty. Bardzo dużo skuterów... i to jakich! :shocking: Co drugi to T-MAX. Zatrzymałem się na małym pargingu dla motocykli przed kawiarenką. Było na nim 7 skuterów: moja Integra i 6 T-MAX`ów.

Wyjeżdżam z centrum, kierując się do Bonifaccio. Drogowskazy na Korsyce są dwujęzyczne: po francusku i w Corsu - rdzennym języku opartym na łacinie. Droga oddaliła sie od morza, nadal jest kręta, ale pojawiają się też odcinki proste.

3576888_DSC02662.JPG

3576885_DSC02661.JPG

3576884_DSC02659.JPG

3576886_DSC02663.JPG

Docieram do Bonifacio (Bunifazziu) miasta najbardziej wysuniętego na południe.

Wjeżdżam od strony mariny, skąd widać starówkę na wysokim klifie. Na przeciwko portu są parkingi dla samochodów. Postanawiam jechać w górę do starego miasta i tam się zatrzymać. Znajduję duży parking motocyklowy.

3576913_DSC02665.JPG

3586290_DSC02669.JPG

Czas na zwiedzanie. Upał niemiłosierny, ja w czarnym "garniturku" - oj będzie kiepsko! Zauważam w pobliżu mojego skuterka BMW GS na szwajcarskich numerach, na którym znajdują się kurtki i kaski z interkomami pasażerów. Obok inne motocykle też przystrojone odzieżą. Moje ubrania lądują na kanapie, kask na lusterku, buty na podestach. W krótkich spodenkach, klapkach i koszulce to można zwiedzać. Myslę, że nikt się nie pokusi na spocone ciuchy. Podczas przebierania zauważam, że mieszkańcy, turyści przechadzają się wzdłuż parkingu i spogladają na tablice rejestracyjne motocykli z ciekawości skąd pochodzą. Nagle podchodzi starszy mężczyzna patrzy na moją blaszkę i krzyczy:

-Polako, Polako!!!

Okazało się, że pan wiele lat temu był w Krakowie.

Spaceruję wąskimi uliczkami starówki.

3576940_DSC02690.JPG

3576938_DSC02693.JPG

3576919_DSC02672.JPG

3577003_DSC_0030.JPG

Na południowym krańcu klifu znajduje się cmentarz marynarski. Ciała nie są chowane do ziemi, tylko w takich rodzinnych kapliczkach ustawionych jedna przy drugiej co tworzy uliczki. Nad drzwiami każdej znajduje się tabliczka z nazwiskiem rodziny.

3576921_DSC02676.JPG

3576928_DSC02683.JPG

3576936_DSC02686.JPG

3576929_DSC02685.JPG

Pusta kapliczka z miejscem na trumny.

3576934_DSC02687.JPG

Z południowego klifu widać Sardynię (te słabo widoczne góry za mgłą).

3576927_DSC02682.JPG

Schodzę w dół do mariny.

3577011_DSC_0032.JPG

3577010_DSC_0033.JPG

3577009_DSC_0037.JPG

3577007_DSC_0034.JPG

3577008_DSC_0035.JPG

Pora jechać dalej. Zostawiam urokliwe Bonifaccio i kieruję się na wschodnie wybrzeże.

3577145_DSC02695.JPG

Wschodnia część wyspy do wysokości Bastii jest kontrastem dla zachodniego wybrzeża. Nie ma skał, brzeg jest bardzo łagodny. Plaże są piaszczyste, zakręty prostują się przeobrażając w szeroką drogę z kilku kilometrowymi prostymi.

Chce dojechać do kampingu na terenie winnic. Skręcam z drogi głównej na szutrową prowadzącą na kemping. Droga jest zastawiona przez samochód osobowy, z którego wychodzi pani i informuje mnie, że kemping jest nieczynny. Sugeruje abym wrócił się do miasteczka Aleria i zatrzymał na kempingu tuż przy plaży. Wracam. Docieram do Alerii, nigdzie nie mogę znaleźć żadnego drogowskazu kierującego na kemping. Nagle na jednym z domów zauważam strzałkę z napisem "morze". Jadę w kierunku, który wskazuje i po ok. 3 km dojeżdżam wprost na kemping. Melduję się w recepcji i dostaję miejscówkę w odległości 10m od plaży. Obiekt położony jest w lesie i w mojej ocenie jest luksusowy. Znajduje się tam: basen, obok restauracja, ogromny dmuchany zamek do skakania dla dzieci, plac zabaw, korty tenisowe, darmowe WIFI na całym terenie i pewnie jeszcze jakieś inne rozrywki usytuowane w innej części kempingu. Las jest iglasty, w którym występują też takie dziwne drzewa zrzucające kore jak węże skórę.

3577313_DSC02697.JPG

Jest bardzo czysto, łazienki

3577314_DSC02699.JPG

dla tych co nie przyjechali kamperem jest lodówka

3586301_DSC02700.JPG

Rozbijam namiot, organizuje się. Siup do morza troszkę popływać i zrelaksować się po całym dniu wrażeń. Kolację spożywam w ekskluzywnej restauracji z widokiem na morze

3577323_DSC_0039.JPG

Dzień sie kończy idę spać.

c.d.n...

Odnośnik do komentarza

super opowiadanie, czekam na ciąg dalszy

fajnie by było, jak na koniec opowieści podsumowałbys wyjazd, tj kilometry, czas i fundusze

pomoże to może innym, któtym chodzi po głowie taki wyjazd w podjęciu decyzji

Odnośnik do komentarza

Ajaccio nie jest dużym miastem, ruch uliczny jest gęsty. Bardzo dużo skuterów... i to jakich! :shocking: Co drugi to T-MAX. Zatrzymałem się na małym pargingu dla motocykli przed kawiarenką. Było na nim 7 skuterów: moja Integra i 6 T-MAX`ów.

No ba nie ma się co dziwić, w końcu to najlepszy skuter na świcie :Jumpy:.

Widoki po prostu Super. Naprawdę bardzo fajna wyprawa.

Wielki szacun za odwagę :clapping:

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...