Skocz do zawartości
Forum Burgmania

Pętelka dolnośląska-600km z Majką.


Nibiru

Rekomendowane odpowiedzi

W tym temacie opiszę moją ostatnią wycieczkę w formie innej niż wszystkie, zapraszam do lektury i komentowania. Jeśli temat nie podpada pod "długodystansowe", proszę o przeniesienie.

Bohaterów jest dwoje, ja i Yamaha YP-125 (Majka) rocznik 1998, zakupiona pod koniec listopada zeszłego roku z przebiegiem na liczniku ledwo 29000km.

- Może wycieczka sentymentalna? - zapytała Majka w zeszłym tygodniu.

- Sentymentalna względem czego? - zdziwiony zapytałem.

- Pamiętasz jak trzy lata temu chciałeś zrobić w jeden dzień 500km na Peugecie Zenithcie 50?

DSCN0177.JPG

- Ano tak, ale to tragicznie się skończyło... - odparłem.

DSCN0232.JPG

- E tam, masz teraz mnie, mam jeszcze orginalny napęd w świetnym stanie, na liczniku ledwo czterdzieści tysięcy. - odpowiedziała Majka.

DSC_6188.JPG

Nie mogłem odmówić, bardzo brakowało mi takiego wyjazdu. Postanowiłem pójść w ślad nieudanej wycieczki, dodać sto kilometrów i ulepić taką trasę (przed wyjazdem wyglądało to trochę inaczej, wklejam trasę, którą faktycznie zrobiłem).

trasa_600.png

Plan wycieczki objął około 600km trasy głównie górzystej, z masą serpentyn, zjazdów i podjazdów, czyli tego co niedzielny kierowca nie znosi. Wyjazd zaplanowałem na niedzielę czwartego października. Jak widać na mapie start z Trzebnicy, następnie kierunek Ząbkowice Śląskie, Złoty Stok, Lądek Zdrój, Czarna Góra, Bystrzyca Kłodzka, Spalona, Zieleniec, Kudowa Zdrój, skrót przez Czechy (Broumov i Mezimesti), dalej przez Mieroszów, na Krzeszów do Kamiennej Góry. Kierunek Kowary, następnie przez Piechowice na Szklarską Porębę i do Świeradowa Zdroju. W trasie na Zgorzelec skrót przez czeski Frydlant i wjazd do niemieckiego Goerlitz. No i powrót do domu nudna trasą 94, przez Bolesławiec, Legnicę, Lubiąż i Oborniki Śląskie.

Zatem opowieść czas zacząć.

Sobota, 3 października: mycie Majki, w sumie tyle, bo codziennie jeźdżę z nią ponad 60km i sprzęt musi być w dobrej kondycji. Jednakże wiem, że mam tylną oponę do wymiany, siedzi w niej gwóźdź i powoli ucieka z niej powietrze. Wieczorem przygotowuję i znoszę "zestaw deszczowy", czyli kombinezon, osłony na rękawice i buty.

DSC_6186.JPG

Niedziela, 4 października, stan licznika to 39635,1km. Wyjeżdżam około 5:15, przed chwilą kropił lekki deszcz, który na szczęście na trasie nie zagościł.

Kierunek Wrocław, postanawiam nie wbijać na autostrady i jeśli się da omijać drogi krajowe, jazda ma mi sprawiać przyjemność. Przejeżdżam przez Wrocław, teraz krajowa 8 i kierunek Ząbkowice Śląskie. Non stop na ogonie mi siedzi jakaś szalona lora, 80-100km/h i ciągle za mną, Majka się nie daje i Łagiewnikach wpadamy w studzienkę sporo poniżej poziomu drogi, tak, że otwiera się przedni schowek i wylatuje z niego klamra na tarczę. Dodam, ze jadę w zimowych rękawicach z dodatkowymi długimi rękawiczkami bawełnianymi. W Ząbkowicach już trasa spokojna. Zatrzymuję się na rynku jak przed trzema laty:

DSC_6199.JPG

DSCN0180.JPG

Powoli świta, już zaczyna się teren górzysty, widoki są...

DSC_6202.JPG

DSC_6204.JPG

Wjeżdżam do Złotego Stoku, identycznie jak 3 lata temu:

DSC_6208.JPG

DSCN0181.JPG

Teraz kierunek na Lądek Zdrój i niesamowicie kręta droga, coś ponad 10km wjazdów, zjazdów, zakręty lekkie, pod górkę, z górki, ruch absolutnie zerowy, tylko ja. Uśmiech z twarzy się schodzi, non stop trzeba przechylać maszynę, widoki nie do opisania. Nawierzchnia na początku i na końcu trasy idealna, w środku jeden wielki rozpi...el, ale da się przejechać.

Przypadkowo zmieniam (na korzyść widoków) trasę i wjeżdżam w Czarną Górę, wiadomo, kurort narciarski, teraz są tam pustki, ale niedługo się zacznie najazd turystów.

DSC_6210.JPG

No i gmina wita:

DSC_6212.JPG

Przejeżdżam przez Bystrzycę Kłodzką i kieruję się na Przełęcz Spalona. Cały czas pod górkę, droga bardzo kręta i tragicznie utrzymana, już na samym szczycie przy Schronisku Jagodna:

DSC_6214.JPG

Trzy lata temu drogę mi zagrodziły zwierzaki, teraz nie było problemu, bo były w swojej zagrodzie:

DSCN0207.JPG

Zjeżdżam z Jagodnej, kierunek Zieleniec. Droga jest idealna, ledwo co położona, tylko po bokach jest usypana tłuczniem, który rozsypuje się po całej jezdni. Jazda jak po koralikach, trzeba zwiększyć ostrożność.

Pogoda jest piękna, świeci słońce, ale dotychczas na trasie nie widać oznak kolorowej jesieni, lasy nadal są zielone, tylko drzewa koło drogi zmieniają ubarwienie.

Teraz się ciągle jedzie na pasie przy granicy z Czechami:

DSC_6218.JPG

DSCN0215.JPG

Wjeżdżam do Zieleńca, zatrzymuję się tam gdzie trzy lata temu:

DSC_6223.JPG

DSCN0226.JPG

I w tym miejscu podobieństwa wypraw się kończy, bo poprzedni wypad zakończył się w tym miejscu. Zieleniec jest najwyżej położoną miejscowością w Sudetach.

Na wyjeździe z Zieleńca nie sposób nie zatrzymać się na tarasie widokowym:

DSC_6226.JPG

DSC_6229.JPG

Kieruję się na Kudowę Zdrój najbardziej bajecznym odcinkiem krajowej ósemki (jedzie się elegancką drogą pomiędzy skałami, urwiskami). Kudowa jak zawsze zabita turystami, robię zdjęcie w najbardziej znanym miejscu tego miasta:

DSC_6231.JPG

Teraz kierunek na "Drogę Stu Zakrętów", fenomenalna trasa, ruch nawet spory, bo to kierunek na polskie Skalne Miasto i Szczeliniec Wielki. Widoki są nie z tej ziemi, od pochylania maszyny może zakręcić się w głowie, non stop lewo, prawo, górka, dół. Robię tylko jedno zdjęcie przy zamkniętym wjeździe do kopalni piaskowca:

DSC_6232.JPG

Wśród niesamowitej scenerii kieruję się na przejście graniczne w Tłumaczowie i przez czeski kraj robię skrót, aby wyjechać w polskim Golińsku.

W Brumovie w oczy rzuca się ta budowla:

DSC_6238.JPG

Podjeżdżam bliżej, okazuje się, że to ogromny klasztor, poraża swoim ogromem:

DSC_6241.JPG

Przy okazji przejazdu przez Czechy odwiedzamy czeski Penny Market celem zakupu lentilek i czekolady Studenckiej. Niestety wybór jest nijaki, nie ma tych słodkości, za to znalazłem coś ciekawszego (dla niektórych):

DSC_6243.JPG

8,9kc+3kc kaucji.

Lecę do granicy, w Mieroszowie zatrzymuję się na rzut okiem na mapę po czym zatrzymuje się obok mnie Fabia na czeskich numerach i kierowca-kobieta pyta się mnie w swoim narzeczu jak dojechać do Brumova, wyjaśniłem co i jak. Zaczynam trasę na Kamienną Górę, przejeżdżam przez Krzeszów, tamtejsze sanktuarium też poraża wielkością, ale nie zatrzymuję się, robi się coraz cieplej, wkrótce rozpinam wentylację odzieży i zmieniam rękawice na letnie. Docieram do Kamiennej Góry.

DSC_6246.JPG

Kieruję się na Kowary, z żalem nie zbaczam z trasy na przepiękną przełęcz Okraj. Za Kowarami zaczyna się iście bajkowy krajobraz, już widać jesień, jest bardzo kolorowo, przykładowe widoki:

DSC_6247.JPG

DSC_6250.JPG

DSC_6252.JPG

Docieram przez Piechowice do krajowej 3 w drodze do Szklarskiej Poręby. Ruch spory, w obie strony, przedemną jadą trzy maszyny z poznańskiego, trasa kręta, ale powolna, bo auta spowalniają strasznie tamtejszy ruch. Szklarska zapchana ludźmi, ja wpadam na niesamowitą trasę na Świeradów Zdrój. Mijam Zakręt Śmierci na sporym pochyleniu, przy okazji licznik przekracza 40000km, zatrzymuję sie w Świeradowie i....

DSC_6254.JPG

...gdzie jest korek?? Musiałem go nie zablokować przy ostatnim tankowaniu i wypadł sobie. Tymczasowo zakrywam wlew siatką po bułkach (orginalny korek już zamówiony). Za to spalanie zadowalające: 2,85, nie ma co narzekać.

Stan licznika 40008,15km.

Kieruję się na Zgorzelec, ale przez Czechy. Jadę na czeski Frydlant. W miejscowości Pertoltice jestem świadkiem pewnego wydarzenia. Jadę kilka kilometrów za czeskim motorkiem 2t. Stajemy na światłach za osobówką, bo jest mijanka ze względu na remont skrzyżowania. Ciągle świeci się czerwone, motorek nie wytrzymuje czekania i przejeżdża, ja twardo stoję. Nagle koguty i pogoń za tamtym motorem. Akurat policja stała jako drugi samochód za mną i zauważyli, że ktoś nagiął przepis.

Wjeżdżam do Zgorzelca, przez most odwiedzam niemieckie Goerlitz:

DSC_6256.JPG

Pojeździłem sobie po mieście:

DSC_6257.JPG

DSC_6260.JPG

Na ulicach jest masa ludzi, trzeba dodać, że niedziela w tym kraju jest dniem wolnym od pracy.

Wracam do Zgorzelca, coś głód mnie złapał, w sklepie na B kupuję "zestaw podróżnika":

DSC_6262.JPG

Teraz powrót do domu trasą 94. Jest to najbardziej nudny etap podróży. Płasko, nudno, cały czas prosto przed siebie. Około 19:20 docieramy do Trzebnicy:

DSC_6267.JPG

Stan licznika: 40242,6km, czyli przejechane 607,5km.

Podsumowując: jest to mój rekord w długości trasy, Majka dała radę, nie grzała się, nie muliła, spalanie poniżej trzech litrów na sto kilometrów. Etap górski to wycieczka właściwa, od Zgorzelca zaczął się nudny, jak wspomniałem powrót. Nie dodałem, że kilkanaście razy musiałem przecierać szybkę kasku. Oprócz uszu (długogodzinny nacisk kasku) i bólu nadgarstków to nic mnie nie boli. Mam już pomysł na następny wypad, na pewno będzie więcej Czech, bo mają niesamowite górskie trasy. No i tempomat w formie łyżki na manetkę też będzie.

- Odpaliłam od strzała. - rzekła dziś Majka.

- Tak, ale coś Ci kapie. - zauważyłem.

- Jakbyś przy wymianie termostatu w czwartek dokręcił odpowietrznik jego obudowy to by było sucho. - skwitowała Majka.

- No już, już. - dokręcone.

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Wyprawa, wyprawą fajna i szkoda, że z Warszawy tak daleko w tak ładne okolice. Najbardziej ujęły mnie rozmowy z Majką :-)

P.S. Znam kogoś kto też z Majką regularnie rozmawia.

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Fajny wyjazd.

Fajne trasy ( zresztą moje ulubione :clapping: )

Fajne zdjęcia.

Fajnie opisane.

Po prostu BOMBA !

Proszę o więcej takich opisów

Odnośnik do komentarza
  • Sympatycy

Wspaniały plan, podróż i znakomity opis. Masz talent i duszę podróżnika. Ponadto udowodniłeś, że małym skuterkiem też można, a nawet warto wybrać się dalej, jeśli tylko zdrowie i czas pozwoli. Brawo, gratulacje !! :clapping:

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

No Brawo! a co niektórzy mają obawy przed startem w dłuższą trasę, a tu proszę plan był, chęci też były, przygotowanie sprzętu do trasy też i Gratulacje za Twoją determinację aby jechać solo, co chyba tutaj było najtrudniejsze. Rozmowy z Majką extra.

Odnośnik do komentarza
  • Sympatycy

Piękna wycieczka. Opis można skopiować jako wzór dla następców wypraw. Bardzo dużo z nas robi podobne wypady, jednak później jakoś brakuje "paliwa" do przekazania dla potomnych. Najczęściej jest to po prostu brak czasu (ludziki pracują), a niekiedy własny egoizm - byłem, przejechałem, widziałem, obawa przed krytyką i inne ....

Pozdrawiam i proszę również pozdrowić Majkę :)

Odnośnik do komentarza

Super wyprawa,podziwiam bo w październiku taki wypad to rzadkość.Daj znać w przyszłym sezonie jak bedziesz mial w planach jakis wypad.Moze się uda polecieć w kilka 125...

Odnośnik do komentarza

Dziękuję wszystkim za miłe komentarze :) Wcześniej też sporo jeździłem, ale na 50, ostatnio ponad rok temu, bo trochę w życiu mi się zmieniło i nie miałem jak jeździć. Z tej ostatniej wycieczki też mam relację na wzór dialogów dwóch skuterów, gdzie to jeden jedzie po części dla drugiego. Zawsze też jeździłem sam, nie lubię gonić czy obracać się za kimś, ale się przyznam, że samotny jeździec to bardzo rzadki widok. W tym sezonie już nigdzie dalej nie pojadę, ale na powitanie ciepłych dni to i owszem. Cel: zakręty, serpentyny i spore różnice w wysokości :)

Pozdrawiam i Majkę też pozdrowiłem.

Odnośnik do komentarza

A ja mam pytanko z czystej ciekawości do bohatera wycieczki. Jeździsz na prawko A czy B? Bo widzę że zachodnią granicę przekroczyłeś i jestem ciekaw czy na legalu czy nie. Ale generalnie zazdroszczę wyprawy, też mam 125 i trochę mocy czasem brak żeby wyprzedzić autokar czy tira ale i tak staram się jeździć coraz dalsze wycieczki. I podobnie jak Ty jeżdżę sam, z tych samych powodów.

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Pomysł, wykonanie i relacja pierwsza liga :clapping:.

Zdjęcia porównujące poprzednią wyprawę to bardzo ciekawe spojrzenie z perspektywy czasu.

Gratuluje :fireman2:

Odnośnik do komentarza
  • Administrator

Fajnie wszystko opisałeś i widać, że masz "fazę".......... skuterową... i to mi się podoba :)

Poza tym po raz kolejny dajesz dowód na to, że turystykę scooter.gif można bez problemu uprawiać także 125' tką...

Gratuluję :clapping:

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Niespotykany początek relacji, a i dalej też jest świetna! Gratulejszyn!

W ubiegłym roku byłem z żonką w okolicach Złotego Stoku i Lądka Zdroju i Kudowy - przepiękne okoliczności przyrody.

Odnośnik do komentarza
  • Klubowicze

Tak myślę, Nibiru, że za rok-dwa pewnie pogadasz z jakimś większym skuterem i widzę Cię na Bałkanach albo w innych dalszych okolicznościach Europy. Coś mi się widzi, że załapałeś bakcyla. Jak byś myślał jechać gdzieś dalej i szybciej, to bądź w kontakcie :)

Odnośnik do komentarza

Super wyprawa byłem w tym roku w Kudowie niestety 4 koła a droga 100 zakrętów marzenie na 2 koła. Dzięki za piękna relacje i te foty :-) oj za rok chętnie bujne się w te piękne klimaty.

Pozdrawiam i Majke ucałuj :-)

Odnośnik do komentarza

Czytając ten opis kilka dni się zastanawiałem i stwierdziłem że nie mogę tak spokojnie zakończyć tego sezonu .

Więc rano startuje z Łodzi na południe jak daleko sam nie wiem ,ale stwierdziłem że muszę.

Ktoś chętny na delikatną przejażdżkę około 500-może 600 km?

Odnośnik do komentarza

Hej, fajna trasa, dosyć odważna w pojedynkę. Jechałem podobną pętlą, jednak głównie przez Góry Sowie, razem około 280km. W najbliższą sobotę ma być ładnie więc spróbuję się zapuścić w dalsze górskie rejony. Startuję z okolic Oławy wczesnym rankiem, jeśli są chętni żeby się przyłączyć to zapraszam. Planuję trasę na 4-6 godzin, żeby wrócić przed zmrokiem.

Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk

Odnośnik do komentarza

Super wyprawa a podróż 125-tką to wyzwanie dla mocnych zapaleńców :) Kiedyś sam miałem 125-tkę ale na tak śmiałe podróże się nie odważyłem.

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...