Skocz do zawartości
Forum Burgmania

Przystanek Woodstock


bakteria

Rekomendowane odpowiedzi

Witam .Wybieramy się z małżonką do Kostrzyna Burgmanem 400.Woodstock mój już to będzie .......nasty ale pierwszy na Burku.Jesteśmy z Gostynina i z przyjemnością pojedziemy w kilka maszyn.Zapraszam.

Odnośnik do komentarza

Wejdźcie na strone orkiestry wośp.org.pl Jest wioska motocyklowa,ogrodzona,płatna,z własnym zapleczem sanitarnym i ochroną.Na ręke dostajesz identyfikator i bez tego nie wejdziesz na pole ani nie ruszysz maszyny.W wyszukiwarkę wbijcie np;woodstock motocykle. 2-4 sierpień.O przystanku nie będe się rozpisywał,kto był wie,kto nie był niech jedzie. Zapraszam

Odnośnik do komentarza

No i po Woodstocku,na paradzie widziałem jeszcze jednego Burka.Wielkie podziękowanie BOANERGES za zlot.Zapraszam na "jutuba",jesteśmy na kilku filmach.

Odnośnik do komentarza

A czy ty czasem nie widziałeś mojego Burka? Ja jakiegoś widziałem w parku maszyn, ale nie mogłem spotkać właściciela. Wspomnienia ze zlotu mam bardzo dobre, a tych parę niedociagnięć i mankamentów to po prostu przygoda wakacyjna.

Odnośnik do komentarza

Wszystkim, którzy chcą wybrać się na Woodstock Rally mogę jedynie powiedzieć, że to jedyny zlot, na którym nie serwuje się alkoholu, co nie oznacza, że nie wolno go wnosić. Sam Woodstock to impreza tak gigantyczna, że trudno ją opisać. Przecież 600 000 ludzi, a w samej wiosce 1500 maszyn od malucha do krążowników. Za to przez cały zlot do nabycia za darmo kawa, herbata i woda, poza tym zalewali na życzenie zupki błyskawiczne i sami dwa razy rozlewali pomidorową i grochówkę. Bezpieczeństwo jak najbardziej zachowane. Mieszkancy wioski mogli wejść na festiwal kiedy chcieli, ale nikt spoza niej nie mógł wejść na teren zlotu, chyba że z eskortą kogoś z klubu. Trochę nie dograno sprawy z sanitariatami, ale przecież można wytrzymać te parę dni. Jak rok wcześniej były prysznice, teraz zrobili blaszaną umywalkę. Na przysżły raz postawią dwie. Resztę umył deszcz. Wahania pogodowe były niesamowite. Potrafiło lać jak z cebra przez bite dwie godziny, że wielu siedziało w kąpielówkach i klapkach w kawiarence, a potem ostre słońce, które momentalnie suszyło wszystko. Do tego stopnia, że woda z rozgrzanego węża i szlaufu nie była już lodowata. Mnie na szczęście namiot nie przemókł, a motocykle wbrew obawom nie poprzewracały się w błocie na parkingu. Parada w takim miejscu też była inna niż wszystkie. Najbardziej jednak rozłożyli mnie księża z Przystanku Jezus, którzy dopiero ode mnie dowiedzieli się, że wioskę motocyklową robią "Synowie Gromu" czyli chrześcijański klub motocyklowy.

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...